Sykotka i Gruchkotek

19 Kwiecień 2009

W miejscu, w które wywieziono Kicię na czas tak zwanych świąt, mieszkają dwa futrzaki. Pierwszy z nich to przedstawiciel gatunku szczekających merdających, drugi zaś – mruczących łaszących. Szczekający merdający jest do kotów mocno przyzwyczajony i póki nie włażą mu do miski ani pod dłonie jego państwa, nie zwraca na nie większej uwagi. Mruczący łaszący natomiast…

Mruczący łaszący jest czarny jak noc i przyjacielski jak nie-wiem-co. Na dodatek jest rodzaju męskiego. Ujrzawszy Mozaikę, zagruchał – i tak mu zostało.
A ona? A ona na niego syczała!

Pomimo uporu Czarnego Diablęcia, nie udało mu się zaprzyjaźnić z Kicią. Chociaż…

W drodze powrotnej Kicia pomiaukiwała wyjątkowo często i marudnie. Może z pretensją, że się nie pożegnała?

Tak czy owak, pomysł dokocenia upadł. Przynajmniej dopóki mieszkamy tu, gdzie mieszkamy.

Surykotka

28 Grudzień 2008

Gdy tylko kicia usłyszy jakiś interesujący czy podejrzany dźwięk zamienia się w kocią czujność, która do złudzenia przypomina Surykatkę. Podobna, prawda?

Jeszcze zima…

27 Grudzień 2008

…dym się włóczy,
w wielkiej biedzie żyje kot
i po cichu nuci, mruczy:
kiedy wróci trzmiela lot…

Jeszcze tyle trzeba przebyć
niewesołych, bladych zim.
Czy nam zimy wynagrodzi
letnich ognisk wonny dym?

No dobrze, nie jest aż tak źle, skoro można pogrzać się przy kocu, kaloryferze i Panu we flanelce (a Pan też na K).

(A cytaty pochodzą, oczywiście, z pani Osieckiej, którą ostatnio zaśpiewała pani Nosowska, której namiętnie słucha Pani. Po prostu Pani.)

Jej Wysokość

21 Grudzień 2008

Gdy gospodarzy nie ma, kicie harcują.

Wyżej nie dało się wejść – nie ma już nic wyżej. ;)

Na obczyźnie

20 Grudzień 2008

Kicia była grzeczna! A i tak zapakowano ją do kotenerka, przez trzy godziny wieziono w siną dal, po czym wypakowano w jakimś obcym miejscu. Gdzie mieszkają obcy ludzie. I są same obce zapachy! No dobrze, niezupełnie – wraz z kicią wywieźli się także Państwo, którzy na szczęście nie zapomnieli wziąć dla kici kiciowej kuwety, kiciowego drapaka oraz kiciowej myszki. Więc coś tam pachnie znajomo, a zatem nie jest aż tak źle. Lecz mimo wszystko kicia nie czuje się zbyt komfortowo.

Póki co upodobała sobie dawny pokój swego Pana, w którym chwilowo osiedlili się Państwo, w nim zaś szczególnie parapet oraz kanapę, znajdujące się tuż przy kaloryferze. A że jest stworzeniem dzielnym i odważnym, bez trudu zniesie ten tydzień na obczyźnie.
Jakby nie patrzeć, Pani również po raz pierwszy spędza tutaj święta.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.